Wiersze, wiersze, wiersze...Wiersze moje tworzę sobie. To taka moja forma autoterapii. Piszę - żyję. Żyję - myślę. Myślę - wyciągam wnioski. Jestem szczęśliwa.
O autorze
Zakładki:
Venerdi - wiersze
RSS
środa, 22 października 2008
Szyndzielnia
Beskidzka Szyndzielnia
mieni się z dala
jesienną tęczą
gdzieś tam nad nią
unosi się mgła melancholii
skrapia górę tajemniczością
mrok Szyndzielni wabi
kusi
chwilą zapomnienia
chwilą wytchnienia
barwą samotności
wśród gwaru ciszy
wśród liści koloru
mych czerwonych korali
wśród szumu beskidzkich sosen
biec chcę bez wytchnienia
po szlakach beskidzkich
mijać owce na halach
zapomnieć się
tarzać się po stokach
wśród barw melancholii......................................
21:12, poetkam
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 października 2008
Melancholia

Jesienne drzewa

które mijam codziennie

w drodze do pracy

umierają powoli

tęczą barw

ciepłą

pokrywają wielobarwną

kołderką pasma

szarego chodnika

miękko pod nogami

miękko w sercu

jesiennie..........................................................................

15:01, poetkam
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 października 2008
Wspomnienie
Upuściłam kamyczek
uroczy
takie wspomnienie lata
kapnęła mi łza
jedna
li tylko
schylam się
dosięgam kamyczek
zdmuchuję
piasku ziarenka
odświeżam wspomnienia
serce
wyświetla pokaz slajdów
wakacyjnych
zamykam oczy
marzenia stały się jawą........................................................
11:14, poetkam
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 października 2008
Zjadacze życia
Zjadacze chleba
codziennego
chłodzą co dzień
ziemię życia
swą ospałością
zwyczajnością
znieczulicą
z głową spuszczoną
pokonują kilometrów setki
nadaremno
dźwigając ciężar trosk
zjadacze smutku
niebanalnie brną
w bezsens życia
głowy ich
dotykają nieba bram
ręce ich rzeźbią
bryły sensu
ogrzewają co dzień
ziemię życia
gorącem swych serc
mądrością swych umysłów
łzami swych uczuć
próbują trwać
na obłokach swych marzeń
czasem
na nie
kapie deszcz
strąca zjadaczy smutku
ulewa
wichura
zwyczajności
zła
oni z głową wysoko uniesioną
dosięgają znów swych obłoków
i trwają
aż do następnej burzy......................................................................

21:51, poetkam
Link Komentarze (2) »
Smak życia
Wpadłam
jak przysłowiowa śliwka
w szpony
życia
tego życia
słodkiego
miłego
czasem okrutnego
bolesnego
wbijającego ostrz zła
w samo serce
krwawi
łzami czerwonymi
topię się w nich
pławię się
masochistycznie
w ich czerwieni
smaku
kocham je
pożeram w całości
nie używając
sztućców
smakuje mi
jest słodko-gorzkie
idealnie doprawione
tonę w nim..............................................................................

21:27, poetkam
Link Dodaj komentarz »