Wiersze, wiersze, wiersze...Wiersze moje tworzę sobie. To taka moja forma autoterapii. Piszę - żyję. Żyję - myślę. Myślę - wyciągam wnioski. Jestem szczęśliwa.
O autorze
Zakładki:
Venerdi - wiersze
RSS
piątek, 31 października 2008
Wysłannicy
Tańczą na wietrze
w rytm halnej muzyki
takiej skocznej
żywej
liście jesieni
mieniące się barwami tęczy
ciepłej
delikatnej
zapraszają do tańca
radosnym szelestem
swych małych nóżek
jakby przychodziły
jako wysłannicy
dusz
zdać relację
żywym dźwiękiem
spadających gałęzi
o mowie milczenia........

21:12, poetkam
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 października 2008
Głębszy sens
Rzeka Białka
płynie wartkim strumieniem
przedzielając miasto w pół
różne kultury
różni ludzie
zwyczaje różne
a to tylko rzeka
niewinna rzeka
zmieniła rytm życia
prozaicznej rzeczywistości.......................................

21:38, poetkam
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 października 2008
Życie
Biegnę przez
pola
łąki
knieje
dzień za dniem
gonię
noc za nocą
mknie wraz ze mną
potykam się
co czas jakiś
o wyboje na drodze mej
o kamyk maleńki
rzucony przez wiatr
szarpie mną wichura
bezradności
w oczy zagląda
kropla deszczu
niejedna
wpadam w sidła
rozpaczy
niejeden raz
obijam się o drzewa
strachu
przewracam się
by wstać na nowo
pchać wózek miłości
przed siebie
mimo bólu teraźniejszości
trwam
by czekać
na ogień
życia....................................................................................

21:26, poetkam
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 października 2008
Codziennie...
Codziennie rodzę się
na nowo
codziennie umieram
niezmiennie
codziennie uczę się
żyć
na nowo
czerpię wodę
ze studni starości
jej rady cenne
karmią mą duszę
przekora
odrzuca je
do studni zapomnienia
czasem zaglądam do niej
głęboka
ciemna
coś wyciągam
w drewnianym wiadrze
pluska rybka
złota
zapomniałam o dzieciństwie
o bajkach dziecięcych
wrzucam rybkę
złotą
z powrotem do studni
może w końcu coś sobie
przypomnę.....
21:13, poetkam
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 października 2008
Szyndzielnia
Beskidzka Szyndzielnia
mieni się z dala
jesienną tęczą
gdzieś tam nad nią
unosi się mgła melancholii
skrapia górę tajemniczością
mrok Szyndzielni wabi
kusi
chwilą zapomnienia
chwilą wytchnienia
barwą samotności
wśród gwaru ciszy
wśród liści koloru
mych czerwonych korali
wśród szumu beskidzkich sosen
biec chcę bez wytchnienia
po szlakach beskidzkich
mijać owce na halach
zapomnieć się
tarzać się po stokach
wśród barw melancholii......................................
21:12, poetkam
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2