Wiersze, wiersze, wiersze... Wiersze moje tworzę sobie. To taka moja forma autoterapii. Piszę - żyję. Żyję - myślę. Myślę - wyciągam wnioski. Jestem szczęśliwa.
O autorze
Zakładki:
Http://apostrofa.blox.pl/html/1310721,37.html?poetkam
Www.facebook.com/wiersze
Venerdi - wiersze
RSS
piątek, 31 października 2008
Wysłannicy
Tańczą na wietrze
w rytm halnej muzyki
takiej skocznej
żywej
liście jesieni
mieniące się barwami tęczy
ciepłej
delikatnej
zapraszają do tańca
radosnym szelestem
swych małych nóżek
jakby przychodziły
jako wysłannicy
dusz
zdać relację
żywym dźwiękiem
spadających gałęzi
o mowie milczenia........

21:12, poetkam
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 października 2008
Głębszy sens
Rzeka Białka
płynie wartkim strumieniem
przedzielając miasto w pół
różne kultury
różni ludzie
zwyczaje różne
a to tylko rzeka
niewinna rzeka
zmieniła rytm życia
prozaicznej rzeczywistości.......................................

21:38, poetkam
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 października 2008
Życie
Biegnę przez
pola
łąki
knieje
dzień za dniem
gonię
noc za nocą
mknie wraz ze mną
potykam się
co czas jakiś
o wyboje na drodze mej
o kamyk maleńki
rzucony przez wiatr
szarpie mną wichura
bezradności
w oczy zagląda
kropla deszczu
niejedna
wpadam w sidła
rozpaczy
niejeden raz
obijam się o drzewa
strachu
przewracam się
by wstać na nowo
pchać wózek miłości
przed siebie
mimo bólu teraźniejszości
trwam
by czekać
na ogień
życia....................................................................................

21:26, poetkam
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 października 2008
Codziennie...
Codziennie rodzę się
na nowo
codziennie umieram
niezmiennie
codziennie uczę się
żyć
na nowo
czerpię wodę
ze studni starości
jej rady cenne
karmią mą duszę
przekora
odrzuca je
do studni zapomnienia
czasem zaglądam do niej
głęboka
ciemna
coś wyciągam
w drewnianym wiadrze
pluska rybka
złota
zapomniałam o dzieciństwie
o bajkach dziecięcych
wrzucam rybkę
złotą
z powrotem do studni
może w końcu coś sobie
przypomnę.....
21:13, poetkam
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 października 2008
Szyndzielnia
Beskidzka Szyndzielnia
mieni się z dala
jesienną tęczą
gdzieś tam nad nią
unosi się mgła melancholii
skrapia górę tajemniczością
mrok Szyndzielni wabi
kusi
chwilą zapomnienia
chwilą wytchnienia
barwą samotności
wśród gwaru ciszy
wśród liści koloru
mych czerwonych korali
wśród szumu beskidzkich sosen
biec chcę bez wytchnienia
po szlakach beskidzkich
mijać owce na halach
zapomnieć się
tarzać się po stokach
wśród barw melancholii......................................
21:12, poetkam
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 października 2008
Melancholia

Jesienne drzewa

które mijam codziennie

w drodze do pracy

umierają powoli

tęczą barw

ciepłą

pokrywają wielobarwną

kołderką pasma

szarego chodnika

miękko pod nogami

miękko w sercu

jesiennie..........................................................................

15:01, poetkam
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 października 2008
Wspomnienie
Upuściłam kamyczek
uroczy
takie wspomnienie lata
kapnęła mi łza
jedna
li tylko
schylam się
dosięgam kamyczek
zdmuchuję
piasku ziarenka
odświeżam wspomnienia
serce
wyświetla pokaz slajdów
wakacyjnych
zamykam oczy
marzenia stały się jawą........................................................
11:14, poetkam
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 października 2008
Zjadacze życia
Zjadacze chleba
codziennego
chłodzą co dzień
ziemię życia
swą ospałością
zwyczajnością
znieczulicą
z głową spuszczoną
pokonują kilometrów setki
nadaremno
dźwigając ciężar trosk
zjadacze smutku
niebanalnie brną
w bezsens życia
głowy ich
dotykają nieba bram
ręce ich rzeźbią
bryły sensu
ogrzewają co dzień
ziemię życia
gorącem swych serc
mądrością swych umysłów
łzami swych uczuć
próbują trwać
na obłokach swych marzeń
czasem
na nie
kapie deszcz
strąca zjadaczy smutku
ulewa
wichura
zwyczajności
zła
oni z głową wysoko uniesioną
dosięgają znów swych obłoków
i trwają
aż do następnej burzy......................................................................

21:51, poetkam
Link Komentarze (2) »
Smak życia
Wpadłam
jak przysłowiowa śliwka
w szpony
życia
tego życia
słodkiego
miłego
czasem okrutnego
bolesnego
wbijającego ostrz zła
w samo serce
krwawi
łzami czerwonymi
topię się w nich
pławię się
masochistycznie
w ich czerwieni
smaku
kocham je
pożeram w całości
nie używając
sztućców
smakuje mi
jest słodko-gorzkie
idealnie doprawione
tonę w nim..............................................................................

21:27, poetkam
Link Dodaj komentarz »
Jesienny liść
Jesienny liść
czerwono-brązowy
spada z drzewa
drzewo życia otrząsnęło się
mocno
tak mocno
skąd ono ma w sobie siłę
a może to słabość
siła
słabość
moc to
przez wyschnięte gałęzie
przedzierają się promienie słoneczne
słabe
delikatne
oświetlają kolory ciepłe
jesienne
powstaje swoista tęcza
jesienna
błogo mi na sercu
jesienna melodia
spadających liści
gra ciszą
melancholijną
wystukuje rytm
w takt bicia serc
jesiennych dusz......................................
18:47, poetkam
Link Komentarze (2) »